Czuwaj!






Witaj na stronie 5 Krakowskiej Drużyny Wędrowniczek Virga. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej na temat naszej działalności, dobrze trafiłeś/aś! Serdecznie zapraszamy do przeglądania. 

Zbiórka zastępu Ventus

2015-06-06 18:43:26

 

W dniu 24 maja zastęp Ventus (oraz gościnnie członkowie zastępu Incus) wybrał się na jednodniową wycieczkę do fortu Bodzów. Zebrałyśmy się około godziny 10:20 koło Centrum Kongresowego i też stamtąd wyruszyłyśmy na przygodę. Naszym środkiem transportu był autobus oraz nogi.

 Gdy już dotarłyśmy na miejsce, nasza zastępowa przybliżyła nam historię fortu oraz dała listy roślin. Naszym zadaniem było je odszukać i zebrać. Gdy już zdecydowana większość roślin z listy została zebrana, ruszyłyśmy na poszukiwanie naszej zastępowej. Jednaj w umówionym miejscu zamiast Agi zastałyśmy list od niej, informujący nas o tym, gdzie mamy dalej iść. Przez jakiś czas podążałyśmy za jej znakami, wypełniając zadania przekazane nam na małych karteczkach. Gdy już znalazłyśmy naszą zastępową, zostałyśmy poinformowane o kolejnym zadaniu, które nas czeka. Miałyśmy robić pochodnie! Wyciągnęłyśmy więc wcześniej przygotowane kawałki tkaniny bawełnianej, o których przyniesienie prosiła nas Aga, owinęłyśmy nimi ściśle patyki, oblałyśmy koniec z materiałem naftą i go podpaliłyśmy. Pewnie się zastanawiacie, po co właściwie były nam pochodnie... Otóż miałyśmy zamiar zwiedzić jaskinię, a właściwie jedną z kawern. Po bardzo emocjonującym i ciekawym zwiedzaniu wnętrza kawerny wyszłyśmy z niej zupełnie innym wyjściem niż weszłyśmy.

 Na zboczu góry przy pięknych widokach postanowiłyśmy zrobić chwilę przerwy na jedzenie, odpoczynek i śpiew. Gdy już opadły emocje po dość intensywnym zwiedzaniu, zastępowa wyjaśniła nam na czym polegało nasze pierwsze zadanie, czyli zbieranie roślin. Z zebranych kwiatów i ziół miały powstać zielniki.

 Pod koniec wyjazdu postanowiłyśmy jeszcze odnaleźć punkt geocachingowy, powróciłyśmy więc do kawerny (tym razem z latarkami) i zaczęłyśmy usilnie szukać. Ze znalezieniem punktu miałyśmy sporo problemów, lecz w końcu go znalazłyśmy. Był to słoik, a w tym słoiku drugi słoik, a w tym drugim kolejny! W tym ostatnim, najmniejszym słoiku była wiadomość, ale napisana po śląsku. Przeczytanie jej w śląskiej gwarze i tych wręcz egipskich ciemnościach okazało się trudne, ale nie niemożliwe do zrobienia.

 Gdy w końcu wyszłyśmy z kawerny, ruszyłyśmy do autobusu w drogę powrotną. Całe ubłocone, pachnące dymem i szczęśliwe (w dodatku z nową przygodą na koncie!), wróciłyśmy do domów.

« Powrót
Kreator www - przetestuj za darmo