Czuwaj!






Witaj na stronie 5 Krakowskiej Drużyny Wędrowniczek Virga. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej na temat naszej działalności, dobrze trafiłeś/aś! Serdecznie zapraszamy do przeglądania. 

Wędrówka w Tatrach

2013-12-03 21:13:00

 

30 listopada wyruszyłyśmy do Doliny Roztoki, by przeżyć wspaniałą podróż. Wszystko zaczęło się w sobotę około godziny 9 rano. Wsiadłyśmy do autobusu jadącego do Zakopanego, a mijając Nowy Targ nie obeszło się bez okrzyków zachwytu, gdy zobaczyłyśmy za oknem biały pejzaż jaki wykreowała zima (trzeba wiedzieć, że w Krakowie nie ma takich widoków). Wraz z upływem czasu, znalazłyśmy się na ścieżce prowadzącej do schroniska w Dolinie Roztoki. W międzyczasie minęłyśmy Wodogrzmoty Mickiewicza i zapierające dech w piersiach, magicznie oświetlone przez popołudniowe słońce Tatry. W drodze do schroniska poznałyśmy całą masę pozytywnie nastawionych "himalaistów", którzy w weekend postanowili zaczerpnąć orzeźwiającego górskiego powietrza. Przy śpiewach i brzdękaniu gitary udałyśmy się na spoczynek.
Następnego dnia pobudka nastąpiła o godzinie 8:00. Pełne siły udałyśmy się na szlak. Początkowo było naprawdę ciężko, ale miło było zobaczyć przepiękną, przysypaną białym puchem Dolinę Roztoki. Po trzech godzinach marszu poczułyśmy pewien niedosyt, dlatego postanowiłyśmy podnieść poprzeczkę i udać się do Doliny Pięciu Stawów. Było ciężko, naprawdę ciężko. W lecie kręta droga usypana z kamienia, zimą przerodziła się w prawdziwie ciężki orzech do zgryzienia. Szlak był zamarznięty, przysypany grubą warstwą śniegu, ale nie było to dla nas przeszkodą. Chciałyśmy za wszelką cenę udowodnić wszystkim, a także samym sobie, że dla chcącego nic trudnego. Po drodze spotkałyśmy kozicę, która wzbudziła prawdziwy zachwyt, a gdy już dotarłyśmy na miejsce i zobaczyłyśmy kres naszej wędrówki, ogarnął nas podziw, bo widok był wart wszelkich poświęceń.
Droga powrotna była już zwykłą formalnością - zadowolone z siebie, zjeżdżałyśmy ze szlaku jak małe dzieci... na pupach. :) Stojąc na przystanku byłyśmy dumne z przebytych kilometrów i, pomimo totalnego zmęczenia, znalazłyśmy siłę na posłanie sobie znaczących uśmiechów.


Relacja Kingi Mazur

« Powrót
Kreator www - przetestuj za darmo