Czuwaj!






Witaj na stronie 5 Krakowskiej Drużyny Wędrowniczek Virga. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej na temat naszej działalności, dobrze trafiłeś/aś! Serdecznie zapraszamy do przeglądania. 

Obchody 70. rocznicy bitwy o Monte Cassino

2014-05-22 13:11:51

 

W dniach 15-20 maja 2014 część z nas miała okazję uczestniczyć w obchodach 70. rocznicy bitwy o Monte Cassino, które odbywały się we Włoszech. Spędziłyśmy kilka dni za granicą, odwiedzając m.in. Pizę oraz Wenecję. Utrudnieniem okazał się fakt, że nie mogła z nami pojechać drużynowa, ale Virgą zaopiekowała się Ola. Wyjazd udało nam się przetrwać bez większych problemów. 

Pierwszy dzień rozpoczęłyśmy podróżą do Wrocławia, skąd miał odjeżdżać autokar do Włoch. Po ponad trzech godzinach jazdy znalazłyśmy się w stolicy Dolnego Śląska, gdzie miałyśmy okazję poznać naszych towarzyszy dalszej trasy - harcerzy z Wrocławia, Łodzi i Ostrzeszowa oraz harcerki ze Świebodzic. Dziewczyny stanowiły zdecydowaną mniejszość. ;) W tym oto składzie ruszyliśmy w podróż na południe Europy, przejeżdżając przez Czechy i Austrię, by w końcu znaleźć się w docelowym państwie. Popołudniem 16 maja dojechaliśmy do Montecatini Terme, gdzie mieliśmy nocować. Swój pobyt tam Virga rozpoczęła od wspięcia się na pobliskie wzgórze Montecatini Alto. Podziwiałyśmy niesamowite widoki, ale także miejscową florę i faunę. Wieczorem, po zakwaterowaniu się w hotelu, również postanowiłyśmy wyruszyć na spacer - tym razem po mieście. 

Rankiem 17 maja ruszyliśmy wspólnie w dalszą drogę. Pierwszym przystankiem była Piza, którą zwiedziłyśmy wraz z 16 PgDW Itinera - jedynymi oprócz nas wędrowniczkami z Krakowa. Oczywiście zrobiłyśmy sobie zdjęcia pod krzywą wieżą, która jednak wydała nam się mniej okazała, niż dotychczas sądziłyśmy. Z Pizy wyjechaliśmy około południa, kierując się w stronę Monte Cassino. Jazda trwała dobre kilka godzin - na słynne wzgórze dotarliśmy późnym popołudniem. Co więcej, pogoda zdążyła się mocno zepsuć i naszej obecności w Cassino towarzyszył deszcz. Ruszyłyśmy dzielnie na pierwszą część uroczystości, podczas której wysłuchałyśmy przemówień kombatantów i premiera Donalda Tuska. Dopiero późnym wieczorem trafiłyśmy do drugiego i ostatniego miejsca noclegowego - do Formii, której niestety nie udało nam się obejrzeć. Czekały nas zaledwie cztery godziny snu.

18 maja wstałyśmy o piątej rano. Na cmentarzu wojskowym w Monte Cassino byłyśmy około godziny ósmej, pięknie umundurowane, gotowe do służby, ale niestety także zmęczone. Wraz z harcerzami i harcerkami z ZHR i ZHP tworzyłyśmy szpaler na trasie z klasztoru na cmentarz. Minęło nas mnóstwo interesujących osób - kombatanci z Cassino, Karolina Kaczorowska, Anna Maria Anders, Donald Tusk czy nawet książę Henryk z Walii we własnej osobie! Po odbyciu służby uczestniczyłyśmy w uroczystej mszy świętej, a następnie w apelu poległych. Wydarzenia te wywarły na nas ogromne wrażenie. Mimo że trwały kilka godzin, nie można było mówić o nudzie. Atmosfera była niesamowita i w istocie można było poczuć, że "ta ziemia do Polski należy". Po zakończeniu oficjalnej części obchodów odbył się apel zgrupowania. Następnie miałyśmy okazję pospacerować i pozwiedzać klasztor, miejsce bitwy oraz całą okolicę. Za cel obrałyśmy sobie wzgórze 593, na którym w 1944 roku toczyła się zacięta walka. Na szczycie podziwiałyśmy krajobraz oraz obelisk z pięknym cytatem: Za wolność naszą i waszą my, żołnierze polscy, oddaliśmy Bogu - ducha, ziemi włoskiej - ciało, а serca - Polsce. Po powrocie do autokaru leczyłyśmy oparzenia słoneczne, których nie uniknęłyśmy, stojąc przez kilka godzin w pełnym słońcu. Wieczorem 200-osobowa delegacja ZHR udała się po raz ostatni na cmentarz. Każda z nas mogła oddać osobiście hołd polskim żołnierzom poległym w walce, zapalając znicze na grobach. Był to czas refleksji i wyciszenia. Monte Cassino opuściliśmy wieczorem, kierując się na północ Włoch. Noc spędziliśmy w autokarze, zmierzając do malowniczej Wenecji. Do celu ostatecznie dopłynęliśmy statkiem przez Adriatyk. Cały dzień zajęło nam zwiedzanie miasta. Nawet nie próbowałyśmy wchodzić do obleganych przez ludzi muzeów, za to spacerowałyśmy po labiryncie uliczek, robiąc przy tym wiele zdjęć. Wieczorem czekał nas powrót na stały ląd, a stamtąd ponownie jazda autokarem - tym razem już do Polski. Obawiałyśmy się, czy zdążymy na autobus powrotny do Krakowa - na szczęście wszystko poszło zgodnie z planem i 20 maja powróciłyśmy do domów. 

Wyjazd zgodnie oceniamy jako bardzo udany - może nie pod względem organizacyjnym, ale programowym bez wątpienia. Towarzystwo, okoliczności, miejsce - wszystko to złożyło się na niesamowite przeżycia, które długo będziemy wspominać. Z niecierpliwością oczekujemy kolejnych takich podróży.

Fotorelację z wyjazdu można znaleźć na Facebooku drużyny.

« Powrót
Kreator www - przetestuj za darmo